| podroz-w-glab-siebieblog |
| ::księga
gości:: 2005 sierpień czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień |
*** *** podroz-w-glab-siebie 2005-08-06 12:13:16 skomentuj (3) Po prostu śpiewaj... Chciałoby się znów tyle rzec... prosta zasada nieprzywiązania sprowadza wszystko do punktu „zero”. Tak więc naprawdę jak mam się nazwać pośród tylu korzeni zależności karmiących cały czas mój potężny pień i soczyste liście... Umieram... odcięty od karmicieli zanurzam się w jakimś odmęcie wariactwa... gnany żądzą po najciemniejszych zakamarkach spóźniam się w pewnym sensie na jutro... W płaczu trzeba wyrzucić za rufę kartonowe pudełko z tak wypieszczonymi wspomnieniami... Szalony to ogród gdzie pieści się dba o roślinę by następnie ją uciąć i rzucić w kąt... Tyle śmiesznych rzeczy na około, że aż płakać się chce... Druga godzina jutra spóźniona na dzisiejsze święto... – i dobrze... Śpiewaj... po prostu śpiewaj cicho... tylko tyle. podroz-w-glab-siebie 2005-06-02 00:22:41 skomentuj (2) Egoista Jestem egoistą ... totalnym... nawet najmniejszą rzecz robię tylko dla własnej korzyści... i najbardziej z pozoru bezinteresowną czynność robię tylko dla swojej korzyści... swojego dobrego samopoczucia... dowartościowania... zlikwidowania lęku itd... - niechaj ta myśl będzie mi kotwicą bo zaczynam gubić to miejsce. podroz-w-glab-siebie 2005-04-28 21:09:10 skomentuj (16) oddech Coraz mniejsza szansa... wiem to i czuję... strachem gnany biegnę dalej lecz gdzie tu jest prawda...? Kołysać się by chciało... wiać i lecieć... lecz ciągle... smycz... knebel...tama...ogrodzenie...dół... blokada...cios... Przecież nie po to biegnę by się rozbijać ... Pozostaje jedynie tak zwany żal... ból... pustka... złość... niespełnienie... i im podobne naciągnięte na żyłkę jak koraliki w różańcu... przecinam to z łatwością... lecz wraca i wraca... i wraca i wraca... i wraca i wraca i wraca... i wraca... i wraca... i wraca. i wraca... do zmęczenia... do obrzydzenia... do wątpliwości... do ostateczności... Coś się musi zmienić... w ten czy inny sposób... gdzieś jest przytkanie... i musi być wznowiony przepływ... dusząc nie dam powietrza... a powietrze jest potrzebne... Skąd nie było odwrotu ... ? mogę wysnuć kilka teorii... ale na ile prawdziwych... ? Pogodzony spływam w dół... podroz-w-glab-siebie 2005-04-26 00:32:20 skomentuj (2) hmm... O Kurwa! Są chwile kiedy się człowiek czuje tak źle albo tak dobrze... przez kogoś... przez siebie... dla kogoś... wstyd... reakcje ... zachowania ... pokora... ... trochę zaufania... trochę więcej... Tak źle i tak niedobrze ... Głupcem jest ten co myśli, że są jakieś ostateczne rozwiązania ( no może poza kilkoma, które w istocie się w zasadzie zawsze sprawdzają) ... to jest jak ciągły przepływ... w chwili na chwilę trzeba szukać ciągle od nowa... ...albo nie szukać... ale to jest drugi koniec rozwiązań... trochę sprzeczny z wiodącą drogą... O tak! Przecież nie po to wlazłem do wody by nie pływać... tak chcę kochać.... i być kochanym... przeżywać i dawać innym przeżycia, ale przy tym starać się i rozwiązywać... być sobą w kwestii poznania siebie... dawać i brać ... o tak... brać bardzo dużo... by w rezultacie tym braniem dawać... chcę brać i brać... i nie filozofować nad tym... i to się przejeść może... Praca nad sobą... praca z innymi... olewka... przywiązanie... i to to świadomie chciane... Nie lubię ranić... Boże jak ja bardzo tego nie lubię robić... i nie chcę... szukanie rozwiązań... rany... tysiąckostkowa kostka rubika... męczy to wszystko tak totalnie ... a jednak człowiek stara się i buduje... cierpi... i nie wstydzi się do tego przyznać... Cierpliwość... ? o tak ... potrzebna... w ogóle to stara droga co rusz rzuca radosny uśmiech rozwiązania... hmm... wiele jest takich sytuacji... niby wiem... a jednak uparcie w ścianę... Proces: Strach-->ulga-->zazdrość-->poczucie krzywdy-->ignorowanie tego-->blokada-->taniec błazna maskujący ból i wstyd-->kłamstwo-->atak-->maskujący taniec błazna po raz drugi-->... i ukłon błazna-->wojak chojraczek-->duma-->kopniak-->mętlik-->ból serca-->żal-->szczerość... -->punkt wyjścia. Strach byłby źródłem... o tak w drugiej sprawie tak samo... sęk w tym, że nie chcę wychodzić najprostszym wyjściem... nie tędy droga w tym miejscu... to wyjście zawsze istnieje... zawsze jest już ze mną tuż tuż... i mogę nim wyjść w jednej sekundzie... zawsze... ale nie tego chcę... chcę kroczyć tam gdzie wszedłem...budować... zmagać się...tworzyć...tańczyć... i tutaj każdy krok trzeba dopasować do terenu... fakt... jak się źle stanie to boli... niby idę zawsze tak samo... a jednak każdy krok musi być dopasowany do terenu... Stan na 19 kwiecień 2005 godzina 22.01 podroz-w-glab-siebie 2005-04-19 22:02:19 skomentuj (3) Jesteśmy??? - Nie widzę w nich głębi, jakby ich nie było, są tacy... nijacy. Żadni. - Hmm... A my? - Co my? - A my? - ? - Jak się mamy w stosunku do nich? - My jesteśmy. - A Jesteśmy? - Tak my jesteśmy. - Skąd to możesz wiedzieć? - My jesteśmy, bo widzimy, że ich nie ma. podroz-w-glab-siebie 2005-04-15 20:50:33 skomentuj (2) W zasadzie słowa tego nie obejmą... ... i kropka. Taka złota kropka... i pełna jak hologram... za dotknięciem słodko wchłaniająca wewnątrz swego złotego świata... barwiąca tym złotem nieśmiałego gościa... można tam latać... można pływać... można szeptać i krzyczeć... można zawsze wyjść i zawsze wrócić... można po to sięgnąć ... ale właśnie ... słowa tego nie obejmą... ...i kropka. (Loop)*** podroz-w-glab-siebie 2005-04-13 20:59:12 skomentuj (0) |